Ta sesja poślubna nad morzem zaczęła się od momentu, w którym pies obsikał pana młodego. Nie żartuję.
Babie Doły, ciepły wieczór, zachód słońca za jakieś dwie godziny. Stoimy na plaży z przerażeniem rozglądając się na tłumy, które nas otaczają. A na tej plaży to rzadkość. A my z psem, Dużym. Bardzo dużym. Takim, którego nie da się nie zauważyć. I zanim zdążyliśmy zacząć — podniósł łapę i załatwił sprawę na nodze swojego pana.
I wiecie co? To był najlepszy możliwy początek sesji. Bo po czymś takim nie da się być sztywnym. Cała trójka zaczęła się śmiać i napięcie prysnęło. Od tej chwili było już tylko lżej.
Plan A — plaża. Problem: pół Gdyni miało ten sam pomysł
Tego wieczoru w Babich Dołach jest pół Trójmiasta. Tłumy. Koce, dzieci, piłki, głośniki. Nie to, co planowaliśmy.
Z dużym psem na zatłoczonej plaży sesja poślubna nie miała sensu. Pies chciał biegać do każdego dziecka, ludzie się odwracali, kadry nie wychodziły. Po kilku minutach zrobiłam to, co robię zawsze, gdy plan A nie wypala — powiedziałam: „dobra, chodźmy gdzie indziej.”
Plan B — nadmorska łąka i dzikie róże
I tu się zaczęła magia.
Tuż za plażą w Babich Dołach jest nadmorska łąka. Wysokie trawy, cisza, i — tego wieczoru — krzewy dzikich róż w pełnym rozkwicie. Słońce zachodziło dokładnie za nimi, złote światło przebijało przez gałęzie i robiło się coś, czego nie dałoby się zaplanować w żadnym studio.
Para stanęła w trawach po pas. Pies wreszcie miał przestrzeń i biegał w tle jak szalony. Oni się przytulali, śmiali, patrzyli na siebie w tym ciepłym świetle — i to były najpiękniejsze kadry z całego wieczoru.
Szczerze? Gdyby plaża była pusta, pewnie zostalibyśmy na piasku. I nie mielibyśmy tych zdjęć w różach. Czasem najlepsze rzeczy powstają z planu B.
Sesja poślubna — kiedy i po co?
Sesja poślubna to sesja po ślubie — ale nie musicie jej robić następnego dnia. Może być tydzień później, miesiąc, nawet pół roku. Chodzi o to, żeby mieć Wasze zdjęcia jako para, bez weselnego pośpiechu, bez stu gości, bez harmonogramu.
Na weselu jest fotograf reportażowy, który łapie emocje dnia. Sesja poślubna to coś innego — to spokojna godzina tylko dla Was. Spacer, rozmowa, bliskość. I zdjęcia, na których naprawdę jesteście sobą, a nie panną młodą z bukietem i panem młodym z butonierką.
Duży pies na sesji — da się?
Da się i jest super. Psy wnoszą na sesję energię, humor i nieprzewidywalność — a to daje najlepsze kadry. Jedyne, co trzeba zaplanować: miejsce z przestrzenią (łąka, las, dzika plaża poza sezonem) i nastawienie, że pies będzie robił swoje.
Na tej sesji pies obsikał pana, biegał za mewami i wdepnął w kadr w idealnym momencie. I każdy z tych momentów dodał zdjęciom autentyczności, której nie da się wyreżyserować.
Babie Doły — niedocenione miejsce na sesje
Babie Doły to kawałek Gdyni, o którym większość par nawet nie myśli. A szkoda — bo jest tu plaża, nadmorska łąka, klify i piękne światło wieczorne. Mniej oblegane niż Orłowo czy Sopot, bardziej dzikie i surowe.
Jedyna pułapka: latem wieczorami bywa tłoczno na samej plaży. Ale łąki zaraz obok? Pustka i spokój. I dzikie róże, jeśli traficie we wrześniu.
Poniżej zdjęcia z tego wieczoru — plaża, łąka, dzikie róże, zachód słońca i pies, który nie dał nam się nudzić.


























Chcecie swoją sesję poślubną? Nie czekajcie na „idealny moment” — wystarczy Wy, dobry wieczór i może pies.
Sprawdźcie ofertę i cennik → Sesje dla par – oferta
Zobacz więcej sesji → Portfolio sesji dla par
Sesje dla par wykonuję w Waszych domach lub w plenerze na terenie Trójmiasta i okolic — dojazd jest w cenie sesji. Miejsce i klimat ustalamy razem, na podstawie tego, co Wam najbliższe.
Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi publikacjami zapraszam na mój INSTAGRAM.